Czerwone miasto, czyli Marrakesz. Top 6 miejsc do odwiedzenia.

    Tłumy, sprzedawcy, trąbiące samochody, osiołki, kury, skutery, małpki, węże, przyprawy, kosmetyki, ceramika, hałas, gwar i chaos. Jednych rozczarowuje, innych zachwyca. To jest własnie Marrakesz. Wystarczy kilka godzin, aby na długo zapamiętać to miasto i marzyć o spokoju, szczególnie gdy tak jak ja na co dzień mieszkam w dużym mieście. Marrakesz tętni życiem cały dzień, panuje tam magiczna atmosfera, której symbolem jest plac Dżami Al-Fana. Można się o tym przekonać niemalże od razu. Panuje tam magiczna atmosfera

      Nieprzypadkowo Marrakesz nazywany jest również „czerwonym miastem”.  Ściany chyba każdego budynku w medynie są czerwone lub pomarańczowe. Historia głosi, że to z powodu faktu, iż kilkaset lat wstecz, przy wznoszeniu największego meczetu w mieście umierało mnóstwo ludzi, a drogami Marrakeszu lała się krew.

   Do Marrakeszu wybrałam się ze zorganizowaną wycieczką z lokalnego biura Maroko z Abdulem. Niestety była to tylko jednodniowa wycieczka, a biorąc pod uwagę ponad 250 km z Agadiru w jedną stronę musieliśmy się bardzo ograniczyć co do miejsc wartych odwiedzenia. Niestety jeden dzień to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć wszystko, ale wystarczająco, żeby choć trochę poczuć klimat tego miasta. Plusem tak długiej podróży było to, że dowiedziałam się niesamowicie dużo rzeczy na temat codziennego życia w Maroku. Abdul jest rodowitym Marokańczykiem, więc mogliśmy „u źródła” posłuchać tego jak życie wygląda tu na prawdę. Zwyczaje, obrzędy, tradycje, Ramadan, myślę, że w żadnym przewodniku nie znalazłabym tych wszystkich informacji. 

GROBOWCE SAADYTÓW

    Zwiedzanie zaczęliśmy od Grobowców Saadytów. Jest to miejsce spoczynku książąt z dynastii Saadytów oraz piękny przykład architektury arabskiej. Grobowce składająca się z dwóch mauzoleów i dziedzińca z barwnym ogrodem. Bilet wstępu to koszt 10 MAD/os. Niestety podczas naszej wizyty było pełno turystów, co troszkę psuło klimat, ale uważam, że warto. Trzeba było się uzbroić w cierpliwość, bo jak się później okazało z każdym kolejnym miejscem tych turystów było coraz więcej. 

        Po zwiedzaniu grobowców Saadytów Abdul zabrał nas na obiad do jednej z Marokańskich restauracji. Możecie się tylko domyślić, jakie było nasze pierwsze wrażenie, kiedy pokazał miejsce z pierwszego zdjęcia. Niektóre osoby były nawet gotowe zrezygnować z posiłku. Ale jak to mówią „nie oceniaj książki po okładce”. I zdecydowanie sprawdziło się to w naszym przypadku. Restauracja w środku była cudowna, a jedzenie przepyszne. Nie wiem czy kiedykolwiek w życiu jadłam w takim miejscu. Tak jak My Europejczycy oceniamy wszystko z zewnątrz, tak w Maroku jest zupełnie na odwrót. I rzeczywiście, jak chodziliśmy między uliczkami Marrakeszu wszystko wyglądało bardzo podobnie. Czerwone budynki, stragany i wszystko mniej więcej w takim stanie jak na zdjęciu, a gdy zajrzało się do środka wyłaniały się piękne hotele, restauracje i bary. 

PAŁAC EL-BAHIA

    Pałac uznawany jest za arcydzieło architektury Marokańskiej i jedną z największych atrakcji w Marrakeszu. Większość pomieszczeń nie jest dostępna dla zwiedzających, ale to co można zobaczyć jest zdecydowanie warte odwiedzenia. Piękne zdobienia, wzory, cudowne ogrody i fontanny. Największe wrażenie robi chyba duży i mały dwór widoczny na dwóch pierwszych zdjęciach. Niestety tak jak pisałam wcześniej ilość turystów trochę psuje klimat miejsc, ale niestety tego nie jesteśmy w stanie „przeskoczyć”. Jeśli ktoś zostaje w Marrakeszu na dłużej, może będzie miał okazje zwiedzić te miejsca np. o wczesnych godzinach porannych, gdzie nie będzie aż tylu turystów. Kosz wejścia to 10 MAD/os, a pałac jest czynny dla zwiedzających przez cały tydzień od godz. 8.00 do 17.00.

MECZET KUTUBIJJA (Mosquée Koutoubia)

    Najsłynniejszy i największy meczet w Marrakeszu. Wstęp do meczetu jest zabroniony dla nie-muzułmanów, ale z zewnątrz robi również ogromne wrażenie. Jest dobrym punktem orientacyjnym, stanowi centrum Medyny i jest naprawdę istotną perełka zabytkowej architektury marokańskiej.

PLAC DŻAMAA AL-FINA (Jemaa El-Fna)

     Najsłynniejsze miejsce w Marrakeszu. Od roku 2001 plac ten został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Właśnie tutaj przyszliśmy na samym końcu, żeby zrobić sobie trochę czasu wolnego na przejście placu i pobliskich uliczek na własną rękę. Mieliśmy nieco ponad 2h i po tym czasie mogę szczerze powiedzieć, że miałam już dosyć. Ciągle ktoś nas zaczepiał, proponowali zdjęcia z małpką, henne, gadżety marokańskie, przyprawy, jedzenie, przejażdżkę karocą, skutery ciągle trąbiły, grały trąbki od zaklinaczy wężów, odbywały się pokazy tancerzy i akrobatów, wróżki, uzdrowiciele, ludzi było pełno, praktycznie nie dało się przejść, ciągle rozkładały się nowe stoiska. Tak na prawdę na zdjęciach nie można tego „poczuć”. Według mnie miejsce bardzo ładne, ale zdecydowanie za mocno już skomercjalizowane. Wolę spokojniejsze i mniej tłoczne, ale Marrakesz to jednak takie „must see” w Maroku, więc cieszę się, że mogłam na własne oczy to miasto zobaczyć. Podobno dopiero po zachodzie słońca to miejsce nabiera prawdziwego klimatu, niestety musieliśmy kierować się już w stronę Agadiru i było mi dane zobaczyć jedynie w dzień.

        Tak jak wspomniałam już wcześniej, na każdym kroku mogliśmy spotkać Panie malujące henną. Nie byłam zainteresowana tym w żadnym stopniu, a jednak udało się jednej z nich namalować mi wzór na dłoni. Powiem Wam szczerze, że nie mam pojęcia jak to się stało. Podeszła do mnie, przez pewną chwilę rozmawiała o tym skąd jestem, co robię w Maroku, itp.. i nagle, nawet nie wiem kiedy zaczęła malować. Byłam w takim szoku, że przez pierwsze kilka sekund nie wiedziałam co zrobić. Mówiłam, że w takim razie nie chcę dużego wzoru i jednocześnie się śmiałam ze sposobu „łapania” klientów. Oczywiście nic za darmo! Po wykonanym tatuażu kobieta chciała pieniędzy. Dałam 40 Dirhamów, chociaż nie było łatwo, bo żądała dużo więcej. Henna trzymała się nieco ponad tydzień, ale przez ten czas zdążyłam się jeszcze trochę opalić, więc wzór został mi na trochę dłużej. Uważajcie, bo tam co chwilę ktoś Was na coś namawia. 

      Niestety to miejsce zupełnie do mnie nie trafiło. Kompletnie nie mogłam się tu odnaleźć, czułam się przytłoczona i stłamszona tym wszystkim co się dzieje w okół mnie. I chodź wiem, że to właśnie w tym całym przepych tkwi magia to miejsce mnie nie przekonało. Moja mama porównała je do Warszawskiego Stadionu – o ile pamiętacie ten wielki bazar na Pradze. 

SOUK 

       Nie ma w Marakeszu aktualnie jednego, dużego targu w starym mieście, ale jest pełno małych uliczek, wypełnionych sklepikami i stoiskami targowymi, szczególnie dzielnica wokół słynnego skweru Jemaa el-Fnaa. Powiem Wam szczerze, że łatwo się tam zgubić. Uliczki wyglądają praktycznie identycznie, są wąskie i w każdej znajdziemy mnóstwo sklepików ze skórzanymi torbami, porcelaną, kolorowymi butami, lampami, biżuterią, itp.. Produkty są bardzo dobrej jakości, więc często można znaleźć informacje, że to właśnie w Maroku warto kupić wyroby skórzane czy porcelanę. O tradycyjnych Marokańskich bazarach pisałam przy okazji wpisu Agadir, czyli turystyczna stolica Maroka.

OGRODY MAJORELLE (JARDIN MAJORELLE)

      Miejsce, które powinien odwiedzić każdy miłośnik mody. Ogród został zaprojektowany w latach 20-tych XX wieku przez Jacquesa Majorelle, w latach 80-tych stał się własnością wielkiego kreatora mody Yves Saint Laurenta oraz jego życiowego partnera Pierra Berge. Własnie tutaj zgodnie z ostatnią wolą projektanta zostały rozsypane jego prochy. Jest to magiczne miejsce. W swej książce „YSL. Une passion marocaine” (2010 r.) Pierre Berge napisał: “mam wrażenie, że odwiedzający ogród goście będąc w tym szczególnym miejscu odczuwają w pewnym sensie obecność projektanta, który dzięki myślom wspominających go tam ludzi nie umarł całkowicie”. 

    Jeśli chodzi o moje odczucia odnoście Marrakeszu to jest to niewątpliwie piękne miasto i warte odwiedzenia, ale ilość turystów, ludzi na ulicach, samochodów itp.. bardzo męczy. Jak dla mnie jednodniowa wycieczka do Marrakeszu jest zdecydowanie wystarczająca. 

A Wy jakie macie wrażenia z pobytu w Marrakeszu? Piszcie w komentarzach!

 

 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *