Jak spędziłam noc 17 metrów nad ziemią w wiszącym namiocie?

   Zacznę może od tego jak się tu znalazłam. Otóż.. Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie organizowanym przez markę Aztorin i blogerkę Anne Skure. Dziesięć dziewczyn nie bojących się wyzwań mogło wygrać pobyt na zimowej edycji Himalaya Base Camp organizowanym przy górze Wdżar w Kluszkowcach. Zadanie konkursowe polegało na nagraniu krótkiego video i dodaniu go na swoim profilu na instagramie z uzasadnieniem dlaczego to właśnie my powinnyśmy spędzić ekstremalny dzień kobiet w Himalaya Base Camp. Oczywiście trzeba było dodać odpowiednie #, oznaczyć profile organizatorów oraz dodać komentarz pod zdjęciem konkursowym o wykonaniu zadania. Konkurs trwał kilka dni, a zgłoszeń było ponad 100. Wyniki zostały ogłoszone 2 marca po godz. 22 i mimo, że następnego dnia rano miałam ważny egzamin, nie byłam w stanie zasnąć, póki nie zobaczyłam wyników.

I udało się…. byłam jedną z dziesięciu dziewczyn, które pojadą z Anią na biwak!

Z jednej strony czułam ogromną ekscytację, a z drugiej jednak strach, bo gdzie ja, największy zmarźluch z lękiem wysokości „wdrapię” się do namiotu na wysokości 17 m!

Ale po kolei.. Czym w ogóle jest Himalaya Base Camp i co chodzi z tymi namiotami?

         Himalaya Base Camp to biwak, na którym jest szereg szkoleń m.in. pierwsza pomoc, szkolenie ze sprzętu wspinaczkowego, zjazdy na linie, podchodzenie na linie „poręczowanie”, wspinaczka mikstowa. Na terenie obozu powiewały Nepalskie flagi, rozbrzmiewała muzyka gorkhali i czuć było zapach kadzideł, przez co chociaż na chwilkę mogłyśmy się przenieść w Himalaje.

     Najciekawszą częścią biwaku jest nocleg w specjalnie przygotowanych platformach ścianowych typu portaledge. Ten rodzaj namiotu używany jest przez profesjonalnych alpinistów podczas długich wypraw wysokogórskich, kiedy jedyną możliwością znalezienia miejsca na odpoczynek na stromej ścianie jest założenie wiszącego namiotu.

Wszystko to odbywa się pod okiem profesjonalnych instruktorów, doświadczonych alpinistów oraz Podhalańskiej grupy GOPR.

        Oficjalne rozpoczęcie zimowej edycji Himalaya Base Camp Winter Edition 2018 rozpoczęło się o godz. 10.  Przedstawione zostały Nam zasady bezpieczeństwa oraz jak poruszać się po obozie.  Następnie odbyła się prezentacja sprzętu wspinaczkowego, z którego miałyśmy korzystać podczas szkoleń BHP wspinaczki górskiej oraz pierwsza pomoc.

I w tym miejscu chciałam wszystkich zachęcić do ściągnięcia aplikacji, o której dowiedziałam się właśnie na obozie, która zaaprobowana została przez ochotnicze służy ratunkowe GOPR, TOPR, MOPR, WOPR i dołączona do oficjalnego systemu powiadamiana o zgłoszeniu wypadku. Aplikacja połączy Nas z ratownikami górskimi i wyśle lokalizację w której obecnie się znajdujemy. Szczegółowe informacje podane są na oficjalnej stronie internetowej.

  http://www.ratunek.eu

Od godziny 13 zaczęły się bloki szkoleń: zjazdy na linie i podchodzenie na linie „poręczowanie”. Coś dla mnie nowego, bo nigdy wcześniej nie miałam styczności ze wspinaczką. Spodobało mi się bardzo i myślę, że to nie ostatni raz.

Wspinaczka do portaldge

 Po szkoleniu w przerwie na ciepłą herbatę i kawę odbył się konkurs na jak najszybsze przypięcie sprzętu do liny. Nagrodą za 1 miejsce był zegarek marki Astorin, za drugie plecak. Udało mi się wygrać plecak! Zajęło mi to 38 s. Może nie jest to zaskakujący wynik, ale jak na pierwszy raz jestem usatysfakcjonowana.

       Po zakończeniu szkoleń miałyśmy czas na integrację oraz okazję jako pierwsze obejrzeć dokument Anny Skury z wyprawy na Aconcauga.

        Ok. godz. 21 zaczęła się największa atrakcja biwaku, czyli wspinanie się do wiszącego namiotu. Powiem szczerze, że mimo, iż w dzień szło mi rewelacyjnie, tak wieczorem po całym dniu i nieprzespanej poprzedniej nocy już troszkę gorzej. Miałam dwa podejścia i na szczęście za drugim się udało. Z małą pomocą chłopaków, ale dałam radę. I to jest najważniejsze! Przeżycie niesamowite, emocje nie do opisania, niezapomniana przygoda.

         Mimo, że w nocy było -7 stopni, strasznie zimno i żadna z Nas praktycznie nie spała, a raczej ucinała drzemki to myślę, że to była niezapomniana przygoda. Spałam w spodniach snowboardowych, kurtce, kominie, trzech parach skarpetek, w śpiworku i tak sprawdzałam tylko czy moje palce u nóg jeszcze są.

       Pewnie wiele osób zastanawia się co z siusiu? Tutaj nie ma żadnej odkrywczej metody. Niestety trzeba było schodzić na dół. Każda z Nas po godzinie 20 już nic nie piła, żeby wytrzymać całą noc.       

    Myślę, że dla takich poranków i wschodów słońca zdecydowanie było warto. Wszystkie wstałyśmy o godz. 6 i zaczęłyśmy kolejny dzień szkoleń, tym razem ze wspinaczki mikstowej, która moim zdaniem już była troszkę trudniejsza.

Widok z portaldge

Jeszcze kilka zdjęć naszej ekipy. Cieszę się bardzo, że mogłam poznać tyle wspaniałych ludzi.

Dziękuję za możliwość uczestniczenia w Campie, za to, że mogłam poznać tak wspaniałe osoby i przeżyć przygodę życia!  Gdyby ktoś z Was miał ochotę przeżyć to co ja, następna edycja Himalaya Base Camp odbywa się we wrześniu 2018 roku, jest to edycja letnia. Wszystkie informację znajdziecie na oficjalnej stronie: kliknij tutaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *